Iza & Hubert
Wiele razy powtarzam, że bardzo lubię pracować w kolorze. Łączenie różnych tonacji i nieoczywiste zestawienia pozwalają mi czerpać prawdziwą przyjemność z pracy, a efekty bywają piorunujące. Dlatego, gdy tylko pojawili się u mnie Iza i Hubert z konkretną wizją ślubu w jesiennych nasyconych barwach, moje twórcze ja skakało we mnie jak małe dziecko. Cudowne było to, z jak wielkim zaufaniem spotkałam się z ich strony. Wszystkie moje propozycje zostały odebrane z entuzjazmem oraz aprobatą i w ten sposób udało nam się wyczarować tą energetyczną realizację.
Sala, w której zdecydowali się urządzić przyjęcie była niezwykle jasna i przestronna. Dzięki zastosowaniu obrusów w kolorze brudnego różu oraz kwiatów w kolorach bordo, amarantu, pomarańczu i pochodnych, udało się uzyskać niezwykły efekt. To było niczym malowanie na białym płótnie. Pozostawiając niczym nie przesłonięte lustro za stołem prezydialnym udało się uzyskać efekt zdublowania i tak imponującej ilości kwiatów. Ścianka za Młodą Parą stanowiła fantastyczną ramę do niezwykłych kadrów dla fotografa oraz wskazywała najważniejsze miejsce na sali, przykuwając wzrok każdego wchodzącego gościa.

















